Ponieważ z braku laku, czyli motywacji do spięcia się z magisterką, nadrabiam książkowe zaległości, przeczytałam dzień po ostatniej recenzji następną książkę. Książkę wyjątkową, bo i historia jest wyjątkowa. Wyjątkowo zatrważająca, budząca smutek, nienawiść, zgrzytanie zębami. Ale i niemy krzyk, chętny pomóc, niestety po fakcie. I przykre wspomnienia z własnego życia...
poniedziałek, 17 sierpnia 2015
czwartek, 23 lipca 2015
REAKTYWACJA
Ponieważ tak dawno nie pisałam nigdzie i o niczym, boję się, że jak tak dalej pójdzie, to wkrótce zapomnę jak się to robi. Wiecie: nieużywany narząd zanika i te rzeczy...
Postanowiłam zatem zacząć wielki-mały powrót od recenzji na świeżo. Pod lupę biorę książkę Uratuj mnie Guillaume'a Musso. [SPOJLERY]
piątek, 23 maja 2014
Nigdy nie jest za późno
Okoliczności i przyzwyczajenia nie zawsze sprzyjają wylewności. Ludzie też są różni, więc wypadałoby nie oczekiwać na siłę słownego okazywania uczuć. Nawet od najbliższych.
Pewnie kiedyś ten tekst dotrze do mojej mamy, dlatego od razu mówię: mamo, spokojnie, nie przyniosę większego wstydu niż zwykle.
wtorek, 6 maja 2014
sobota, 3 maja 2014
Zawsze dziękuj, choćby przed samym sobą
Wojna. Każdy z nas może powiedzieć, że w jakiejś tam uczestniczył lub go dotknęła. Ale czy na pewno? Czy sprzeczki domowe rzeczywiście można uznać za wojnę? Można ją prowadzić samemu ze sobą, ale jednak to też nie to samo. W swoim życiu prowadzimy walki – z innymi i z sobą. Jednak nikt z nas nie doświadczył wojny. I oby nigdy do tego nie doszło…
piątek, 18 kwietnia 2014
Miłość ma różne oblicza
Przyjemnie jest oglądać filmy o miłości, nawet tej trudnej. Trafiając na „Cztery noce z Anną” jestem jednak skłonna zredefiniować pojęcie przyjemności. Jeśli chcecie czegoś płytkiego na styl komedii romantycznych, absolutnie odradzam ten film.
[spoilery]
środa, 16 kwietnia 2014
niedziela, 13 kwietnia 2014
Jak decyzje zmieniają nasze życie
Każdego dnia swojego życia człowiek podejmuje co najmniej 10 decyzji. Błahych (jak choćby: „jeszcze 5 minut” – przy wyłączaniu budzika) ale i poważnych. Dopiero po latach wspominamy, zastanawiamy się, jak to właściwie się stało, że jesteśmy w tym miejscu i robimy to, co robimy.
niedziela, 16 marca 2014
wtorek, 18 lutego 2014
Oszukać przeznaczenie
Popijając napój bogów (czyt. colę) wyłaniam się z zaświatów. Jeszcze nie do końca, albowiem moje biedne zepsute lapciątko leży gdzieś i czeka na naprawę. Czeka już dość długo, co skwitować jestem w stanie wyłącznie soczystym "nosz k####, noo..." bo nic innego mi nie pozostaje. O komputerowym odwyku pewnie skrobnę jakieś wnioski ale to dopiero jak dziecko wróci do mamusi.
Teraz zaś chciałam Was uraczyć opowieścią na temat oszukiwania przeznaczenia.
poniedziałek, 9 grudnia 2013
Kobietą jestem
Oto jestem... i wciąż się zmieniam.
Cześć. Jestem sobie małą dziewczynką ze wsi. To tak w skrócie. Wieeelkim skrócie. Z racji lilipuciej (jest jakaś mniejsza?) wagi, mam problem z postrzeganiem siebie jako kobiety. I nie chodzi mi tu o rozmiar stanika, pfff, ten najmniej mi przeszkadza. Mam problem raczej z tym, by poczuć się kobietą i tak też być traktowaną w końcu przez otoczenie. Bo jak narazie jestem sobie małą dzidzią w za wielkim swetrze wygrzebanym ojcu z szafy. Tylko co zrobić, skoro tak bardzo go lubię?
niedziela, 24 listopada 2013
stereoTypka
Baba w kuchni? Pfff!
Jestem przedstawicielką płci żeńskiej. Moim odwiecznym celem w życiu jest rodzenie dzieci i zajmowanie się domem. Taaaak. Oczywiście pomijając fakt, że przy mojej wadze o jakichkolwiek dzieciach nie może być mowy, a przede wszystkim pomijając to, że ledwo nie ginę każdego dnia z głodu. ;)
sobota, 23 listopada 2013
Minimaraton
Pamiętaj, kto naprawdę jest twoim wrogiem
Neressia zaprosiła mnie do kina. "W sumie, czemu nie" - pomyślałam i poszłam. Hunger Games w wersji filmowej może nie należą do moich ulubionych, aczkolwiek nie było tak źle. Ogólnie rzecz biorąc jest to coś innego niż cukierkowe romansidła lub świecące wampiry. Jest to historia walki o własną tożsamość, wolność, bezpieczeństwo i spokój.
piątek, 22 listopada 2013
Uprzejmości
Na początku było słowo... A potem był gest? Nieee...
Każdego dnia mijamy na swej drodze dziesiątki osób. Wszyscy się gdzieś spieszą, potrącają nas, są zapatrzeni w telefony, biegną na tramwaj, na uczelnię, taszczą zakupy, ciągną dzieci za rękę... Wymieniać możnaby w nieskończoność. Zastanawia mnie jednak, co ci wszyscy zabiegani, umęczeni życiem ludzie robią po powrocie do domu?
Subskrybuj:
Posty (Atom)






